Tajemniczy przybysz Na dworcu Nowego Jorku pojawia się pewien tajemniczy przybysz. Moment przybycia jest tak nagły, że nikt nie widzi, że pojawia się nagle na środku zaludnionego holu. Jest tylko jeden bezdomny, który walczył kiedyś w Wietnamie. Prosi o pieniądze. W pewnym momencie uwagę zajmuje mu bardzo jasny promień światła, który wpada przez okno. Widzi człowieka w ciemnych okularach i jest trochę zagubiony, ponieważ nie wie, skąd się on wziął. Człowiek widzi napad na staruszkę i pomaga jej się podnieść. Wtedy podbiegają do niego policjanci i pytają o różne rzeczy. Kiedy ten mówi, że nie może zdjąć okularów z powodu zbyt jasnego światła na tej planecie, uznają go za naćpanego zagubionego. Zabierają ze sobą. Bezdomny rozmawia chwilę z policjantami i wyjaśnia im, że to nie on okradł staruszkę. Mówi także, że widział, jak ten koleś się pojawia, właściwie znikąd. Ot tak, już po prostu stał na dworcu. Policjanci odwożą do na posterunek, gdzie okazuje się, że facet jest czysty jak łza i niczym się nie naćpał. Uznają go za chorego psychicznie i wysyłają na oddział psychologiczny na manhatański szpital, gdzie będą przeprowadzone na nim ścisłe badania. Tak oto rozpoczęła się przygoda prota na naszej planecie Ziemia. Bardzo nietypowa przygoda.